Piotr Kowalczak: zielona wyspa

(16 pkt.)

Jako gość audycji Światopodgląd w radiu TOK FM, prof. Piotr Kowalczak z dezaprobatą wypowiadał się na temat raportów IPCC - tworzonych przez specjalistów podsumowań wyników badań naukowych z sałego świata, stawiając je na równi z tak zwaną petycją oregońską - listem podpisanym przez ponad 30 000 osób NIE związanych z badaniami klimatu (więcej na ten temat przeczytacie na naszej stronie). Nie omieszkał także podzielić się ze słuchaczami starym mitem o tym, jakoby Grenlandia całkiem niedawno - za czasów osadnictwa islandzkiego - była "całkowicie zielona". W rzeczywistości sytuacja taka miała miejsce kilkaset tysięcy lat temu a sprowadzeni na Grenlandię przez Eryka Rudego Islandczycy co prawda przywieźli ze sobą zwierzęta a prawdopodobnie także ziarna zbóż, ale zastane przez nich warunki bynajmniej nie sprzyjały uprawom

Uzasadnienia

Dominik Wosiek - 26-01-2016 11:14
Prof. Kowalczak niestety powtarza obalony mit o Grenlandii. Tym bardziej szkoda, że dosyć głośno mówi o tym, że nie wierzy w globalne ocieplenie, ale nie opiera się w tej niewierze na faktach. Boli to przede wszystkim dlatego, że ma tytuł profesora. Osoba z tytułem naukowym powinna dbać o to, o czym mówi. Niestety, liczba profesorów wśród kandydatów na klimatyczną bzdurę roku przeraża (na czele z ministrem środowiska). Nadzieją jest to, że będąc w środowisku naukowym wezmą wreszcie pod uwagę dowody naukowe. Myślę, że gdyby nagroda powędrowała do prof. Kowalczaka, miałaby największe szanse odnieść sukces, czyli przekonać prof., że globalne ocieplenie ma miejsce. (Ponieważ nie ma on żadnego interesu w tym, by negować zmiany klimatu, w odróżnieniu do politycznych czy finansowych spraw innych kandydatów do bzdury roku) Nagrodą mógłby być przegląd najważniejszych dowodów na globalne ocieplenie (wszystkie w jednym miejscu chyba trudno byłoby zmieścić). A we wstępie do takiej pracy warto, by pojawiło się pytanie, które prof. powinien sobie zadać: co mogłoby zmienić moje podejście do globalnego ocieplenia? Ponieważ wiele osób neguje to, co nie jest zgodne z ich zdaniem, to takie pytanie mogłoby sprowokować do znalezienia luki w rozumowaniu.
Szymon Malinowski - 17-01-2016 19:04
Prawdziwe cacko. Zakładając że w roku 1000 nie było lodu na Grenlandii i narastał do roku 2000 to biorąc pod uwagę jego grubość musiałby narastać w tempie 3m rocznie. Gdyby narastał od ~1200 roku kiedy zaczęła upadać tamtejsza populacja Wikingów do ~1700 - "mała epoka lodowcowa" tempo musiałoby wynosić 6m rocznie. Niezłe, co?

© Copyright 2018
Klimatyczna bzdura roku